Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Кипелов - Kaliningrad, 29.04.2007

Koncert odbył się w hali CityPark. Wg informacji udzielanej przez organizatorów, agencję Zapad Concert, koncert rozpocząć się miał o godz. 19:00. Niestety, z powodu marnej organizacji rozpoczęcie nastapiło z 90-minutowym opóźnieniem. Bramy hali również zostały otwarte sporo po czasie.

Kolejnym minusem jest kwestia bezpieczeństwa, która pozostawiała wiele do życzenia. Brak ochrony stanowi całkowite przeciwieństwo koncertów na Ukrainie (których zaliczyłem już cztery - w różnych miejscach, więc mam pewne porównanie).

Pomimo ostrzeżeń, że osoby pijane ("w dowolnym stopniu upicia") nie będą wpuszczane, na koncert dostał się agresywny "byczek", któremu w skutecznym atakowaniu pozostałych uczestników już przed halą przeszkadzała spora ilość alkoholu, pod której był wpływem. Już na hali, tenże "byczek" zaczął rozrabiać w tłumie ludzi czekających na wyjście artystów. Po naszej interwencji u ochrony, poszedł z nami w jego kierunku jeden ochroniarz, ale go nie odnalazł.

Również zabronione było fotografowanie koncertu (potwierdził mi to JEDYNY milicjant, obecny przy wejściu do hali, było to także ogłaszane w formie dźwiękowej przed wyjściem muzyków). Zatem nasze aparaty pozostawiliśmy w szatni. Tylko się zdziwiliśmy, gdy podczas koncertu migało wiele lamp błyskowych... Cóż, mamy nauczkę na przyszłość. Przed wejściem do sali oczywiście przeszukanie wykrywaczem metali. Dość pobieżne, nie wykryło np. telefonu, kluczy.

Jak już napisałem, występ rozpoczął się z dużym opóźnieniem (na Ukrainie koncerty zawsze były planowe). Na scenę wbiegli muzycy, Valerij Kipielov przywitał się z publicznością. I zaczął się koncert.

Zespół zagrał następujące utwory:

  1. Intro
  2. На распутье
  3. Дыхание тьмы
  4. Вавилон
  5. Наважденье
  6. Я здесь - poprzedzony słowami, że specjalnie dla gości z Kaliningradu
  7. Путь в никуда
  8. Пророк
  9. Не сейчас
  10. Без тебя

    Solo gitarowe (ok. 10 minut) w wykonaniu Molczanova

  11. Грязь
  12. Следуй за мной
  13. Реки времён
  14. Закат
  15. Призрачный взвод
  16. Встань, страх преодолей
  17. Я свободен
  18. Тореро
  19. Воля и разум

Zespół nie zagrał następujących utworów umieszczonych w oryginale setlisty:

  • Матричный бог
  • Смутное время
  • Возьми моё сердце
  • Здесь куют металл
  • Игры не для нас
  • Dla odmiany Путь в никуда, choć wykreślony, to został zagrany.

W połowie koncertu Igor Molczanov zagrał gitarowe solo prezentując swój kunszt. Występ ten był nieco przydługi (ok. 10 minut), lecz nie pozbawiony ciekawych elementów muzycznych.

Jak widać z setlisty, występ Kipelova zatytułowany przez ogranizatorów "Нержавеющие хиты" (Nie rdzewiejące hity) składał się z zarówno z utworów z najnowszego albumu (Реки времён), jak i z utworów powstałych w okresie jego współpracy z ARIĄ. Część z nich jest prezentowana również na koncertach ARII z wokalem Artura Bierkuta.

Nie obyło się oczywiście bez śpiewu publiczności - praktycznie cały koncert został odśpiewany wraz z wokalistą (nie chwaląc się, miałem w tym znaczny udział, co dało się słyszeć w moim głosie jeszcze przez dwa dni).

Do różnic pomiędzy Kipelovem i Bierkutem trzeba dodać kontakt obu wokalistów z publicznością. Śpiewanie fraz, które mają być powtarzane przez publikę, Bierkut zaczyna od krótkich dźwięków i stopniowo przechodzi do dłuższych fraz, natomiast Kipielov od razu odśpiewuje dość długie fragmenty, których odtworzenie przychodzi publiczności z trudem. Nie przeszkadza to jednak w żaden sposób cieszyć się mu wyjątkową charyzmą wśród fanów, którzy z zachwytem śpiewają wraz z nim.

Koncert zakończył się utworem Воля и разум, po którym nie było żadnych bisów.

Publiczność, jak to na Wschodzie, nie pogowała. Udałem się w tylne rzędy, by kręcić piórami, dwóch gości się do mnie po pewnym czasie przyłączyło. Potem inni robili sobie z nami zdjęcia.

Widziałem na koncercie również kilku weteranów rocka, rodziców towarzyszących dzieciom - spory przekrój wiekowy. Zresztą kierowaca autobusu, którym jechaliśmy z Warszawy też należał do fanów - facet z długimi, siwymi piórami, w koszulce Slayera. Puścił nawet z odtwarzacza ARIĘ, ale ponieważ siedzieliśmy na końcu autobusu, to nie włączaliśmy się do śpiewu. Do zgrzytów ze strony organizatorów koncertu należałoby zaliczyć także fakt, że drzwi wejściowe do sali pozostawały zamknięte przez cały czas koncertu (w razie pożaru czy wybuchu paniki sytuacja nie byłaby ciekawa). Dla wyjścia publiczności otwarto inne drzwi, na końcu sali, co z kolei zmusiło wszystkich do przeciskania się przez dość wąski (jak na taki tłum) korytarz. W tymże korytarzu pobiło się dwóch kolejnych "brysiów", lecz fakt ten pozostał bez żadnej reakcji ochrony (zresztą ochrony już nie było widać).