Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Kijów, Trasa Герой асфальта: XX лет, 22.11.2007

Już po powrocie dowiedziałem się, że w tym dniu zespół miał w Kijowie niegroźny wypadek drogowy. Autobus ARII zderzył się z autem prowadzonym przez jakąś blondynkę. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Efektem tego było jedynie godzinne opóźnienie konferencji prasowej.

Jak przystało na ukraińską organizację koncertów, wszystko szło bardzo sprawnie. Wstęp na halę otwarto na godzinę przed koncertem. Tym razem nie zaobserwowałem żadnych ciekawych, a wyrzuconych na żądanie ochrony przedmiotów, ponieważ byłem w pierwszej grupie wchodzącej na halę.

Będąc już w budynku Pałacu Sportu słyszałem końcówkę próby, ale niestety przez uchylone drzwi wejściowe nie było widać sceny. A drzwi były pilnowane przez milicjanta, więc nie dało się głębiej zajrzeć.

Rzadkość - jak na Ukrainę - koncert rozpoczął się z opóźnieniem (zaledwie ok. 10 minut, możemy więc to pominąć). Tradycyjnie, na sali podczas koncertu ochronę organizowała milicja. I również tradycyjnie, nikt z publiki stojącej przed sceną nie pogował. Parę osób jedynie trzepało piórami, ale bez młynków.

Ja zająłem miejsce "siedzące" w trzecim rzędzie bocznego sektora, ze świetnym widokiem na scenę. Gdy tylko ARIA zaczęła grać wstałem i tak już pozostałem do końca koncertu (siadałem chwilami, aby zanotować kolejne dopiski do setlisty). Obok mnie byli dwaj goście, którzy siedzieli przez cały czas, jeden z nich do końca koncertu nie zdjął nawet zimowej kurtki.

Setlista:

  1. Патриот
  2. Раскачаем этот мир
  3. Меченый злом
  4. Крещение огнём
  5. Антихрист (Bierkut śpiewa wstęp na klęczkach)
  6. Волонтёр
  7. Обман
  8. Осколок льда
  9. Штиль
  10. Игра с огнём

    Jako przerywnik przed drugą częścią koncertu - popisy perkusyjne Udalova.
    Następnie zagrali pełny set z albumu Герой асфальта w kolejności zgodnej z płytą:

  11. На службе силы зла
  12. Герой асфальта
  13. Мёртвая зона
  14. 1100
  15. Улица роз
  16. Баллада о древнерусском воине

    Po tym utworze Bierkut krzyknął Cпасибо Киев i ARIA zeszła ze sceny. Mimo, że na sali wciąż było ciemno, część widzów zaczęła zmierzać ku wyjściom. Gdy Arijcy wrócili, by odegrać na bis dwa kawałki, ludzie zaczęli wracać na salę.

    BISY

  17. Беспечный ангел Oczywiście zapalniczki poszły w ruch
  18. Колизей

I tyle. Koncert pozostawił pewien niedosyt, zabrakło mi reszty "trylogii asfaltowej", ponadto Bierkut nie przedstawił zespołu... Tym razem nie było telebimów jak podczas trasy z okazji XX-lecia grupy, nie było nadmiaru bisów - zagrali zaplanowany program i koncert zakończył sie ok. godz. 22. Po Kolizeju gitarzyści rzucili w tłum kostki, zespół ładnie się ukłonił, ponownie podziękowali za przyjęcie i definitywnie zeszli ze sceny.

Nie było sensu oczekiwać na spotkanie z zespołem, ponieważ tym razem wsiadali do swojego autobusu na terenie zamkniętego kompleksu sportowego.

Wyjazd sobie tym razem dość hardkorowy zorganizowałem - po koncercie pojechałem na dworzec, skąd o godz. 01.19 (czyli już 23.11.07) pojechałem pociągiem do Lwowa.

Przy okazji mogę wam szczerze polecić płatne łazienki Сервiс Центр na dworcu w Kijowie - kosztuje to 55 hrywien za godzinę, ale oferuje standard, jakiego nie powstydziłby się niemiecki hotel czterogwiazdkowy (owszem, wiem, o czym mówię).

Podsumowując: jak na wyjazd całkowicie "na pałę", bez wcześniejszej rezerwacji biletów na koncert (a nawet bez sprawdzania, czy przypadkiem koncert nie został odwołany), to wszystko poszło wręcz, nomen omen, koncertowo. Teraz mogę zapewnić, że DA SIĘ jechać do Kijowa na jeden dzień, żeby się dobrego piwka napić :) Zatem również z tego powodu warto było jechać.

Niestety, wrażenie miłego pobytu zepsuło rekordowo długie (jak dla mnie) oczekiwanie na wjazd do Polandu w Medyce... Zamierzałem oczywiście przekroczyć granicę w tradycyjny sposób, czyli "na mrówkę", ale widząc jaki na przejściu pieszym panuje Sajgon, wsiadłem za 20 zł do ukraińskiego samochodu. Przyspieszyć to wiele nie przyspieszyło, ale przynajmniej siedziałem w cieple zamiast stać w przepychającej się kolejce mrówek. We Lwowie wysiadłem z pociągu o 10.14, a z Przemyśla wyjechałem dopiero pociągiem o 17.59, na samej granicy spędziłem ok. 5 godzin... Za co niniejszym dziękuję strajkującym celnikom.