Lwów, Trasa Герой асфальта: XX лет, 19.05.2008
Koncert odbył się na arenie lwowskiego Cyrku, zatem w rachubę wchodziły wyłącznie miejsca siedzące. Tym razem odpowiednio wcześniejsze zamówienie telefoniczne naszych biletów w VIP-sektorze poskutkowało tym, że zajęliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Bilety oczywiście warte były swojej ceny :)
Nie będę już zanudzał wychwalaniem ukraińskiej organizacji koncertów i sprawności ochrony i milicji, zatem przejdę do konkretów:
Koncert stanowił fragment drugiej części trasy Герой асфальта: XX лет, zatem wystąpiły niewielkie tyllko zmiany w setliście. A oto i ona:
Setlista:
- Intro
- Последний закат
- Раскачаем этот мир
- Меченый злом
- Крещение огнем
- Антихрист
- Волонтер
- Осколок льда
- Штиль
- Игра с огнем
Tu nastąpiła krótka PRZERWA - tym razem wszyscy, łącznie z Udałowem zeszli ze sceny, nie było zatem solówki perkusyjnej.
Po chwili wbiegli ponownie na arenę, by odegrać wszystkie utwory z płyty Герой асфальта, podobnie, jak w listopadzie 2008 w Kijowie: - На службе силы зла
- Герой асфальта
- Мертвая зона
- 1100
- Улица роз
- Баллада о древнерусском воине
Po tym, tradycyjnie już, na sali zgasło światło, a następnie zespół powrócił, by zagrać te same bisy, co w Kijowie, czyli:
- Беспечный ангел (zapalniczki!!)
- Колизей - który szczególnie dobrze wypadł zagrany na cyrkowej arenie
Również we Lwowie zabrakło mi reszty asfaltowej trylogii... I jak zwykle, koncert wydał się nam zbyt krótki, jak na nasze apetyty. Zakończenie oczywiście o godzinie 22.
Przez mniej więcej połowę czasu koncert był fotografowany przez dwóch fotoreportetrów. Jako, że byliśmy w pierwszym rzędzie, gdzie oczywiście nasze pogowanie i moje młynki były dobrze widoczne, staliśmy się również obiektami zainteresowania tychże reporterów. Niestety, nie udało mi się (jeszcze!!) zdobyć informacji, skąd byli reporterzy (tj. z jakiej gazety / czy może z aria.ru). Gdy tylko uzyskam te zdjęcia, to umieszczę je również tutaj.Po koncercie muzycy rzucili w stronę publicznoście parę drobiazgów, prawie udao mi się złapać frotkę Chołstinina... Prawie - bo odbiła się od moich palców ;)
Nasze oczekiwanie na zespół po koncercie przy bocznym wyjściu cyrku tym razem pozostało bez efektu... Jedynym pozytywnym efektem był nasz śmiech na widok kolesi, którzy wleźli na starą (zaparkowaną w tym miejscu odkąd pamiętam) naczepę, a następnie bali się z niej schodzić (choć to ostatnie akurat nie wszystkich z nich dotyczy). Do jednego z tych gości stojących na dachu naczepy ktoś z dołu krzyknął "Ty ruliez!", co wzbudziło naszą niekłamaną radość :)) Na standzie w korytarzu cyrku sprzedawano m.in. najnowsze DVD "Все клипы", z czego oczywiście skwapliwie skorzystaliśmy :)
