Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Феникс

Армагеддон 1. Чёрный квадрат (5:20)
2. Равновесие сил (4:12)
3. История одного убийцы (6:22)
5. Чёрная легенда (8:02)
6. Бои без правил (6:53)
7. Феникс (6:34)
8. Симфония огня (5:30)
9. Аттила (7:56)
10. Дальний свет (4:56)
10. Реквием (4:25)

Чёрный квадрат Czarny kwadrat

Мы кровью пишем нашу жизнь,
Не веря больше в миражи,
В непредсказуемой, как сон, стране.
В стране героев и воров
Награбленное грабят вновь,
И сводят совесть, как пятно, на нет.

Богом забытый край,
Абсурдный до слез,
Призрачный дивный рай,
Где жить не пришлось

Черный квадрат,
Бесконечный тоннель,
Разве ты этого ждал?
Лишь на словах
Есть великая цель,
Где все, о чем ты мечтал?

Из ниоткуда в никуда
Несет нас мутная вода.
Разумным тварям все трудней дышать.
Дорога к храму не спасёт
Нет высшей силы, только счёт
И места не найдёт себе душа...

Сколько еще идти,
Искать верный след?
Может, в конце пути
Есть всё-таки свет?

Нас за флажки загнать
Хотят как зверей.
Cколько еще молчать,
И, молча, терпеть?

My krwią piszemy nasze życie,
Nie wierząc więcej w miraże,
W nieprzewidywalnym, jak sen, kraju.
W kraju herosów i złodziei
Zagrabione grabią znów,
I ścierają sumienie, jak piętno, na nie.

Bóg zapomniał ten kraj,
Absurdalny do łez,
Fantastyczny dziwny raj,
Gdzie żyć nam nie przyszło

Czarny kwadrat,
Bez końca tunel,
Czyś tego oczekiwał?
Tylko w słowach
Jest wielki cel,
Gdzie to, o czymś marzył?

Z nikąd do nikąd
Niesie nas mętna woda.
Rozumnym stworzeniom trudniej oddychać.
Droga do świątyni nie zbawi
Brak wyższej siły, tylko rachunek
I miejsca nie znajdzie sobie dusza...

Ile jeszcze nam iść,
Szukać właściwy ślad?
Może, na końcu drogi
Jest jednak światło?

Nas za bariery zagnać
Chcą jak zwierzęta.
Ile jeszcze nam milczeć,
I, milcząc, cierpieć?

Равновесие сил Równowaga sił

Представь, что все случилось,
Явью стал твой сон,
Мы не напрасно бились
С вечной Тьмой и Злом.

Пропала Ночь бесследно,
Кошкой спрыгнув с плеч,
Трубач сыграл победу,
Вложен в ножны меч…

Так был нарушен
Мистический закон
Во имя лучших
Земных времен.

Пленник снов – время очнуться,
Звон часов возрождает мир,
Свет и мрак в битве вновь сойдутся,
Вот закон равновесия сил!

Без грязи и пороков,
Не понять любви,
А в смелости нет прока,
Если страх забыт.

Виновных нет и правых,
Падших и святых,
Нет Бога, сгинул Дьявол,
И тени не найти!

Твой сон нарушил
Мистический закон
Во имя худших
Земных времен.

К небесным высям
Мольбы не стоит слать,
В добре нет смысла,
Когда нет зла

Pomyśl, że wszystko się ziściło,
Jawą stał się twój sen,
Nie bez celu biliśmy się
Z wiecznym Mrokiem i Złem.

Przepadła Noc bez śladu,
Kotem skoczył z ramion,
Trębacz grający zwycięstwo,
Włożony w pochwę miecz...

Tak było naruszone
Mistyczne prawo
W imię lepszych
Ziemskich czasów.

Jeńcu snów – czas ocknąć się,
Bicie zegara odradza świat,
Światło i mrok w bitwie znów zetrą się,
Oto prawo równowagi sił!

Bez brudu i wad,
Nie zrozumiesz miłości,
A w śmiałości nie ma zysku,
Jeśli strachu brak.

Winnych brak i prawych,
Upadłych i świętych,
Brak Boga, zginął Diabeł,
I cieni nie znajdziesz!

Twój sen naruszył
Mistyczne prawo
W imię gorszych
Ziemskich czasów.

Do niebiańskich wysokości
Modlitw nie warto słać,
Dobro nie ma znaczenia,
Gdy nie ma zła

История одного убийцы Historia pewnego zabójcy

Он был изгоем с первых дней,
Но выжить смог в грязи на самом дне,
Звериный нюх, бесшумный шаг,
Этим миром владел он в мечтах.

Он знал, что запах правит всем,
Прогонит прочь, возьмет без боя в плен,
К сердцам людей был ключ готов –
Аромат, что внушает любовь.

Тайны глубин
Темной души
Вряд ли при жизни узнаешь,
Выдохнет тьма,
Выкрикнет свет
Жажда любви убивает!

Смакуя запах, как вино,
Он убивал, призвав на помощь ночь,
И двадцать пять девичьих тел
Он принес в жертву давней мечте.

Страсть, дремавшую в невинности,
Вкус желаний нерастраченных,
Все смешал он, чтобы ринуться
В мир, враждебностью охваченный.

Всю смесь он вылил на себя,
И словно Ангел засиял,
И, обезумев от любви
Его на части рвёт толпа...

On z pierwszych dni odmieńcem był
Na przekór innym jednak w brudzie żył
Zwierzęcy węch i cichy chód
Jego snem było mieć świat u stóp

On znał, że zapach rządzi nim
Przegoni precz i będzie sam wiódł prym
Do ludzkich serc był gotów klucz
Który da mu miłosny rząd dusz.

Sekret jest w nim mrocznym jak noc
Nigdy go w życiu nie poznasz
Westchnie znów mrok i krzyknie blask
Żądza miłości zabija

Smakując niczym wino woń
I w mordzie noc dała pomocną dłoń
Dwadzieścia pięć tych dziewic ciał
Swojej dawnej idei je dał

Żar drzemiący w niewinności jej
I spełnionych życzeń poznał smak
On to zmieszał, aby rzucić się
W ten objęty nienawiścią świat

Pachnidło wylał całe on
I niczym Anioł jawi się
I od miłości głupi lud
Na małe części rwie go tłum

Чёрная легенда Czarna legenda

Всё началось среди веков
Танец вокруг невесты
Она юна, стройна и чиста
Людям не жалко слов
И она тонет в лести
Но для неё слова суета

Все хотят коснуться её плеч
Все мечтают вольно и смело
Все желают рядом с нею лечь
Только ей ни до кого нет дела

Пылает ярким танцем праведный костёр
Взлетают огненные ленты
Но время разорвёт кровавый договор
Развеет чёрную легенду

Страх появился вслед за тьмой
Ужас вцепился в лица
Глаза упёрлись в пол в горле ком
Явилась за душой
Святая инквизиция
И тот, кто другом был - стал врагом

Все хотят взять в руки острый меч
Все мечтают быть палачами
Все желают злую ведьму сжечь
Без сомненья, жалости, печали

Лети ветер обернись
Вокруг света и явись

Лети ветер обернись
Вокруг света и явись
Возьми за собою ввысь
Потерянные души
И там у седьмой звезды
Ты стань снова молодым
Пускай дождь живой воды
Проклятие разрушит
И запылает небеса снова
Лети ветер в руки к нам
Вода с кровью пополам
Земля пеплом и золой
Огни костров потушит
И гром молнией сверкнёт
И тьму светом обернёт
И вновь ветер нам вернёт
Потерянные души
И запылает небо новым огнём

Время, сбивая толпы с ног,
Смелых крестило славой
Все знали кто герой, кто злодей
Но крикнет новый бог
В неё вселился дьявол
И страшный суд вершит гнев людей

Все хотят приблизиться на миг
Все мечтают быть палачами
Все желают слышать жертвы крик
Без сомненья, жалости, печали

To zaczęło się pośród wieków
Taniec wokół kobiety
Ona młoda, piękna i czysta
Ludzie nie skąpią słów
I ona tonie w pochlebstwach
Lecz dla niej słowa – smutek

Wszyscy chcą dotknąć jej ramion
Wszyscy marzą wolno i śmiało
Wszyscy pragną razem z nią położyć się
Tylko ona nikogo nie chce

Lśni jasnym tańcem prawomyślny stos
Wzlatują ogniste języki
Lecz czas rozerwie krwawą zmowę
Rozwieje czarną legendę

Strach pojawił się w ślad za mrokiem
Koszmar wczepił się w lica
Oczy zastygły, w gardle sucho
Przyszła po duszę
Święta inkwizycja
I ten, kto druhem był – został wrogiem

Wszyscy chcą wziąć w ręce ostry miecz
Wszyscy marzą być katami
Wszyscy pragną złą wiedźmę spalić
Bez wątpliwości, litości, żalu

Leć wietrze odwróć się
Wokół świata i pokaż się

Weź z sobą na górę
Stracone dusze
I tam u siódmej gwiazdy
Bądź znów młodym
Niech deszcz żywej wody
Przekleństwo zdejmie
I grom błyskawicą błyśnie
I mrok na światło obróci
I znów wiatr nam zwróci
Stracone dusze
I zabłyśnie niebo nowym ogniem

Czas, zrzuca tłum, z nóg,
Śmiałych, chrzci sławą,
Wszyscy wiedzieli kto bohater, kto złodziej
Lecz krzyknie nowy bóg
W nią wcielił się diabeł
I ostateczny sąd nakieruje gniew ludzi

Wszyscy chcą przybliżyć się na mig
Wszyscy marzą być katami
Wszyscy pragną słyszeć ofiary krzyk
Bez wątpliwości, litości, żalu

Бои без правил Walki bez reguł

Тем, кто видел маску смерти,
По-другому солнце светит,
Теперь ты один из них.
Ты проводишь в поединках
На пропахшем потом ринге
Все ночи свои и дни.

Бои без правил,
Ни жалости, ни игры.

О своём былом ни слова.
Ненависть мешая с кровью,
Наносишь врагу удар.
Все получит победивший,
Проигравший станет лишним,
Так было везде всегда.

Бои без правил,
Ни жалости, ни игры.
Бои без правил,
Разбитые в кровь миры.

Убей свой страх,
Дерись как лев,
Храни в себе голодный гнев,
Пока ты жив, никто не справится с тобой.
За шагом шаг,
Все ближе край,
Смотри вперед, не отступай,
Бросайся в бой и побеждай любой ценой!

Жалкие гримасы власти,
Громкий пир чужого счастья,
Здесь места под солнцем нет.
Нет ни равенства, ни братства,
Остается только драться,
Ты не камень в чужой стене!

Знаешь, что умрешь на ринге,
В самом жестком поединке –
Финал ты выбрал сам.
Только сила, только честность,
Твой последний бой как песня,
Допетая до конца.

Tym, co widzieli maskę śmierci,
Już inaczej słońce świeci,
Teraz jesteś jednym z nich.
Spędzasz w pojedynkach
Na przesiąkniętym potem ringu
Wszystkie noce swe i dni.

Walki bez reguł,
Ni litości, ni gry.

O swojej przeszłości ni słowa.
Nienawiść mieszając z krwią,
Zadajesz wrogowi cios.
Wszystko dostanie wygrany,
Przegrany będzie zbędnym,
Tak było wszędzie zawsze.

Walki bez reguł,
Ni litości, ni gry.
Walki bez reguł,
Rozbite w krew światy.

Zabij swój strach,
I walcz jak lew
Zatrzymaj w sobie zimny gniew,
Póki tyś żyw, nikt nie wygra z tobą.
Za krokiem krok,
Coraz bliżej skraj,
Patrz przed siebie, nie odpuszczaj,
Rzucaj się w bój i wygrywaj każdą ceną!

Żałosne grymasy władzy,
Głośna uczta obcego szczęścia,
Na to miejsca pod słońcem brak.
Ani równości, ni bractwa,
Możesz tylko bić się,
Ty – nie kamień w obcym murze!

Wiesz, że umrzesz tu na ringu,
W najdzikszym z pojedynków -
Finał wybrałeś sam,
Tylko siła, tylko uczciwość,
Twój ostatni bój jak pieśń,
Dośpiewana do końca.

Феникс Feniks

Огненный шар коснулся воды,
Океану доверив свой сон,
Звезд еще нет, близок час темноты,
Синей дымкой укрыт горизонт.

Голос грозы затерян в горах,
Где проходят границы веков,
Время тревог тонет в древних снегах,
До рассвета еще далеко.
До рассвета еще далеко…

Феникс в небе ночном
Вторит движенью комет,
Демон или орел,
Хранящий бессмертья секрет.

Смотрит на мир с дивных высот,
Но не вступает с ним в спор,
Кто из людей видел этот полет,
Счастье познал и восторг.

Жить, чтоб сгореть,
И сгореть, чтобы жить,
Не заблудившись во тьме,
Время придет,
За собой позовет
Феникс, рожденный в огне.

Время силы крадет,
Давит груз прожитых лет,
Зная, что его ждет,
Феникс стремится к земле

Камнем с небес, в яркий костер,
Чувствуя боль, а не злость,
Но прежде чем стать просто золой,
Он вспыхнет на миг ярче звезд.

Настанет день,
И грянет гром,
Займется от молний огонь,
Взметнется тень,
И над костром
Взмахнет снова Феникс крылом,
Забудет боль,
Отринув Смерть,
Сверкнет опереньем своим,
Умчится ввысь,
Рождая вновь
Восторги и зависть земли.

Ognista kula dotknęła wody,
Oceanowi powierzając swój sen,
Gwiazd jeszcze nie ma, bliski czas mroku,
Szarym dymem zakryty horyzont.

Głos burzy zagubiony w górach,
Gdzie przechodzą granice wieków,
Czas trwóg tonie w starych śniegach,
Do poranka jeszcze daleko.
Do poranka jeszcze daleko...

Feniks na niebie nocnym
Wtóruje ruchom komet,
Demon czy orzeł,
Skrywający nieśmiertelności sekret.

Patrzy na świat z przedziwnych wysokości,
Lecz nie wchodzi z nim w spór,
Kto z ludzi widział ten przelot,
Szczęście poznał i zachwyt.

Żyć, żeby spłonąć,
I spłonąć, żeby żyć,
Nie gubiąc się w mroku,
Czas przyjdzie,
Za sobą wezwie
Feniks, urodzony w ogniu.

Czas siły kradnie,
Dusi ciężar przeżytych lat,
Wiedząc, co go czeka,
Feniks kieruje się na ziemię

Kamieniem z niebios, w jasny stos,
Czując ból, a nie złość,
Lecz zanim stanie się tylko popiołem,
Wybuchnie na mgnienie jaśniej gwiazd.

Nastanie dzień,
I huknie grom,
Zajmie się od błyskawicy ogień,
Podniesie się cień,
I nad ogniskiem
Zamachnie znów Feniks skrzydłem,
Zapomni ból,
Odrzuci Śmierć,
Zabłyśnie opierzeniem swym,
Umknie w górę,
Rodząc znów
Zachwyty i zawiść ziemi.

Симфония огня Symfonia ognia

Когда мы солнце отдадим
На расправу темным силам
Три цифры будут править бал
Число 451
На шлеме смотрится красиво
Пуcкай свершится ритуал
И оставит смертельный шквал
Пепел веков

Смысл жизни для меня
Рёв Симфонии огня
Я избавлю наших детей
От опасных, ложных идей
Никто не станет умней…

В последний огненный полёт
Улетают книги-птицы
Их не вернуть уже назад
Шипит змеёй мой огнемёт
Бьются крыльями страницы
Они навеки замолчат
И отправятся прямо в ад
В пепел веков

Снится
Мне снова снится
Как вырываются крики из дыма
Лица
Мелькают лица
Они сгорают и проклинают моё имя…

Kiedy już słońce oddamy
Na rozprawę ciemnym siłom
Trzy cyfry będą prowadzić bal
Liczba 451
Na kasku wygląda miło
Niech odbędzie się rytuał
I zostawi śmiertelny szkwał
Popiół wieków

Sens życiu mojemu da
Zew Symfonii ognia
Ja wyzwolę nasze dzieci
Od strasznych, fałszywych idei
Nikt nie będzie mądrzejszym...

W ostatni ognisty lot
Ulatują księgi-ptaki
Ich nie wrócisz z powrotem
Syczy żmiją mój miotacz
Biją skrzydłami stronice
Oni na wieki zamilczą
I odejdą prosto w piekło
W popiół wieków

Śni się
Znowu mi Śni się
Jak wyrywają się krzyki z dymu
Twarze
Błyskają twarze
One się palą i przeklinają moje imię...

Аттила Attyla

Рука его мала
Но в ней зажал весь мир
Как жалкого птенца,
Изранив когтем.

И не излечит ран
Его победный пир
Уродливость лица
Не скроет копоть.

Божий гнев,
Бич небес
Глотает пот и пыль,
Жизнь в седле,
Смерти блеск
На острие Судьбы.

Водоворот орды
Всю нечисть свел в одну,
Германец или скиф
Добычу делят.

Костров Атиллы дым
Несет с собой чуму
И варварский мотив
Сжигает веру

Запад здесь,
Под рукой,
Мечами выбьем дверь
Бросил клич
Дух степной
Злой азиатский зверь.

Над нами синего неба флаг,
Нет страха в блеске холодных глаз!
Нет правил в этот рассветный час,
До заката смерть рассудит нас.

Смертельная любовь
Коварная судьба
На свадебном пиру
Справляют тризну

Отравлено вино
Яд на его губах
Как горький поцелуй
Последний в жизни

Горлом хмель,
Горлом кровь,
Всю жизнь испил дикарь…
Кто теперь
Сын Ветров,
Жестоких гуннов царь?

Tak małą rękę ma,
lecz w niej zacisnął świat
Jak nędzne pisklę
to pazurem zranił

I nie wyleczy ran
zwycięska uczta ta
Szpetotę twarzy tej
nie skryje sadza

Boży gniew –
niebios bicz
Połyka pot i pył
W siodle żył,
śmierć i blichtr
Na ostrzu losu był

Wir hordy w jedno zlał,
ogromny cały wstyd
Germanin albo Scyt z
dobycze dzielą

I niesie z sobą mór
attylskich ognisk dym
I dziki motyw ten
wiarę spopielą

Koło nich
zachód tu
Mieczami wyrwą drzwi
Okrzyk wzniósł
stepu duch
Zły azjatycki zwierz

Nad nami nieba błękitny skarb
Bez strachu w ich zimnych oczach blask
Bez reguł w tenże poranny czas
Do zachodu śmierć osądzi nas

Śmiertelna miłość
to przewrotny losu znak
Na uczcie weselnej
urządzą stypę

Zatrute wino jest,
po wargach ścieka jad
Gorzki pocałunek
ostatni w życiu

W gardle chmiel,
w gardle krew
Swe życie wypił też…
Teraz któż,
wielki pan
Okrutny Hunów car?

Дальний свет Długie światła

Горизонт – недосягаемая нить
Вдаль глазами в пол педаль
Скорость мне поможет о тебе забыть
И мне ничего не жаль

Делится час на километры
Всё осталось позади
Бред прошлых лет развеет ветром
Маяком в пути горит дальний свет

И два огня делят ночь на было и больше нет
Горят мосты за спиной летит стрелой дальний…

Пролетает магистрали полотно
И мелькают как во сне
Кадры из документального кино
О тебе и обо мне

Хронику лет кладёт протектор
Киноплёнкой на асфальт
Компаса нет случайный вектор
Рвёт горизонталь, горит дальний свет

И два огня делят ночь на было и больше нет
Горят мосты за спиной, летит стрелой дальний свет

На виражах стирают шины
Быль из памяти на нет
Скорость одна на всё причина
И один ответ на всё дальний свет

И два огня делят ночь на было и больше нет
Горят мосты за спиной, летит стрелой дальний свет
И два огня делят ночь на было и больше нет
Горят мосты за спиной, летит стрелой дальний…

Horyzont – nieosiągalna nić
W dal oczy w podłogę pedał
Szybkość mi pomoże o tobie zapomnieć
I mi niczego nie żal

Dzieli się czas na kilometry
Cała reszta została za mną
Głupotę przeszłych lat rozwieje wiatr
Latarnią w drodze płoną długie światła

I dwa ognie dzielą noc na było i więcej nie
Płoną mosty za plecami lecą strzałą długie...

Przelatują magistrale jak płótno
I błyskają jak we śnie
Kadry z dokumentalnego kino
O tobie i o mnie

Kronikę lat kładzie projektor
Taśmą filmu na asfalt
Kompasu brak zwyczajny wektor
Drze horyzont, płoną długie światła

I dwa ognie dzielą noc na było i więcej nie
Płoną mosty za plecami, lecą strzałą długie światła

Na wirażach ścierają opony
Przeszłość z pamięci na zawsze
Szybkość wszystkiego jest przyczyną
I jedną odpowiedzią na wszystko długie światła

I dwa ognie dzielą noc na było i więcej nie
Płoną mosty za plecami, lecą strzałą długie światła
I dwa ognie dzielą noc na było i więcej nie
Płoną mosty za plecami, lecą strzałą długie...

Реквием Requiem

Мы уходим друг за другом,
Не сказав последних слов,
Открываем дверь без стука
В храм летящих облаков.

Мы наконец коснемся солнца,
Не обжигая рук своих.

Все
Было и прошло,
И оборвалось
За одно мгновенье.
Все
Снова началось,
Звёздами зажглось
В глубине Вселенной.

Голоса друзей все тише,
Их почти не различить,
Кто любил нас, тот услышит,
И сумеет нас простить…

Мы унесем с собой все тайны,
Все наши истины и ложь.

На землю мы еще вернемся,
Когда устанем от небес.

Odchodzimy jedne za drugim,
Nie mówiąc ostatnich słów,
Otwieramy drzwi po cichu
W świątynię obłoków.

My na koniec dotkniemy słońca,
Nie parząc rąk swych,

Wszystko
Było i przeszło,
I się rozsypało
W jedno oka mgnienie.
Wszystko
Znów się zaczęło,
Gwiazdami zapaliło
W głębinie Wszechświata.

Głosy przyjaciół bliższe ciszy,
Ich prawie nie rozróżnisz,
Kto kochał nas, ten usłyszy,
I potrafi nam wybaczyć...

Zabierzemy z sobą wszystkie tajemnice,
Całą naszą prawdę i fałsz.

Na ziemię jeszcze wrócimy,
Kiedy zmęczą nas niebiosa.