Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Wywiad z Margaritą Puszkiną, cz. 4/4

Lexx (Master), Margarita Puszkina

A swoją drogą co z nowym albumem Arii? Na etapie prac?

Na etapie prac. Mamy z Dubininem prawie gotowe cztery piosenki, trzy można już zapisywać. I została jeszcze jedna, w której refren nijak nie może się poukładać. Poza tym bardzo bym chciała, żeby jedną z tych piosenek zaśpiewał sam Witalij. On tak przejmująco zaśpiewał ‘ryby’! Od razu zrozumiałam, o czym to piosenka, i że zaśpiewać może ją tylko Dubinin. Mam wrażenie, że dla Hołstinina pisze Igor Łobanow (SLOT – przyp. tłum.). Siergiej Popow sam coś pisze, coś stworzyła dla niego Nina Kokoriewa. Właściwie to dla Arii trudno jest teraz coś robić – podczas swojego istnienia wypróbowała już z pewnością wszystkie tematy, jakie się tylko dało. I nawiasem mówiąc wiele piosenek okazało się proroczymi: zaśpiewaliśmy w „Rozbujamy cały świat” („Раскачаем этот мир”), że duch przemocy rwie się w dom – i zaczął się rozkwit bandytyzmu w latach dziewięćdziesiątych. Ledwo co zapisaliśmy „Bal u księcia ciemności” („Бал у князя тьмы”) – zapłonął Manież. Tam też płonęła Moskwa i pojawiło się wyjaśnienie tutaj za wiele zła na jednego… Kiedy układaliśmy z Kipiełowem ‘Władzę ognia’ – zaczęły się letnie pożary. Teraz mamy trzęsienie ziemi i wybuch reaktora atomowego w Japonii. W piosence „Patrz!” („Смотри!”) z zespołem ostrzegaliśmy kiedyś ludzkość. Zaczął się bunt żywiołów, które zjednoczyły się przeciw człowiekowi i rozumowi: generator zła.

Aleksjej Romanow („Voskresjenie”) niedawno wyraził taką myśl, że muzycy, poeci nie powinni wyrażać wobec publiczności swojego negatywnego nastawienia, bo życie i tak jest wystarczająco trudne, tylko wręcz przeciwnie: powinni nieść ludziom światło i dobro...

Mam bardzo pozytywny stosunek do Aleksjeja Romanowa i rozumiem jego punkt widzenia. Jego twórczość rzeczywiście jest pełna optymizmu. Ale jest też taka grupa ludzi, którzy całkowicie zamykają oczy na wszystko, co dzieje się wokół. Ktoś z bliskich, dajmy na to, umarł, a oni – nie, nie wspominaj o tym. W wiadomościach mówili, że radioaktywne cząsteczki z Japonii dotarły już do Kalifornii Południowej, a oni znów – nie opowiadaj o tym. Zachowują się jak strusie. Nic się nie stanie, jak otworzymy takiemu człowiekowi oczy i powiemy: „Rozejrzyj się wokół, kolego! Popatrz co się dzieje, jak żyjemy, ile chorych dzieci, staruszków, ile tych wszystkich tragedii” – ale równocześnie funkcjonuje druga grupa społeczeństwa – tak zwana ‘złota młodzież’, którą interesują kluby i imprezy, a pracować nie chcą i nie potrafią.Tak, oczywiście, powinniśmy nieść dobro i światło. Ale czasami mam ochotę po prostu solidnie dać w twarz, żeby się w końcu obudzili.

A jak ustosunkuje się pani do popularnego teraz stylu fantasy? Czytałam, że pani stosunek do tolkienistów jest co najwyżej ironiczny.

Każdy ma swoje zainteresowania… Jeśli podoba im się zbierać z mieczami w Nieskuchnom sadu – proszę bardzo. Ale odnosić się do nich poważnie jest mi raczej trudno. A co do profesora Tolkiena, dla mnie był trochę nudnawy do czytania. Ale być może jak będę starsza, kiedy zechcę wracać do dzieciństwa, ‘Władca’ będzie moją częstą lekturą…

Ale to swojego rodzaju współczesna mitologia, kulturowy fenomen.

No tak, współczesna mitologia. Ale i tak to wszystko opiera się na starych mitach. I te mity, prawdziwe, czytam z autentyczną przyjemnością. Współczesne przeróbki niespecjalnie mnie ciekawią, tak, że niespecjalnie lubię czytać fantasy. Sporo ludzi nie zna źródeł i biorą to za dobrą monetę… kiedy się dowiedziałam, że w spisie podstawowych lektur na kierunku historycznym w jednym z uniwersytetów znajdują się powieści Marii Siemionowej, zrobiło mi się niedobrze.

Gabi Hoffman – menadżer Accert i kobieta, która przez wiele lat pisała dla nich teksty, opowiadała mi w wywiadzie, że fakt, iż czytała rosyjską literaturę bardzo wpłynął na jej charakter. ‘Czytanie rosyjskiej klasyki uczyniło mnie bardzo mrocznym człowiekiem ‘ – powiedziała. A jak Ty sądzisz, nasza literatura ma takie efekty? Bo wymieniasz głównie zachodnich pisarzy…

Jakie życie, taka literatura! Według mnie, nie ma niczego potężniejszego od rosyjskiej klasyki – jeśli chodzi o sposób pisania, stylistykę. I ten mrok bynajmniej mnie nie przeraża. Podoba mi się język, obrazy. Jak pisze Bunin! Albo Dostojewski – to już powszechnie znany fakt… Tak, nieprzenikniony mrok – ale jak to wszystko jest napisane; jak wprowadzono te wszystkie obrazy! Bardzo lubię opowiadania Czechowa – a jego sztuki, nawiasem mówiąc, niespecjalnie. Do Tołstoja mogę wracać w nieskończoność – ciągle czytałam ‘Wojnę i pokój’, bez względu na te wszystkie francuskie wstawki … Tyle, że Lwa Nikolajewicza czytałam już w „świadomym” wieku – w szkole wszystko to czytaliśmy, ale odbiór był inny.

A z bardziej współczesnej literatury co pani czyta?

Ze współczesnych twórców znowu: podobają mi się autorzy mający dobry styl. Na przykład Akunin – różnie można się odnosić do jego Fandorina, ale zdecydowanie zachowuje on tradycje rosyjskiej literatury jeśli chodzi o język. „Diamentową karocę” przeczytałam w jedną noc, nie mogąc się oderwać. Pelewin – właśnie wyszła jego nowa książka – świetny język, świetny humor. Spośród mniej znanych młodym ludziom – Wladimir Makanin. Pośród jego okrutnych, prawdziwych powieści jest książka o Czeczenii – „Asan”. Groza i prawda o kampanii czeczeńskiej. W sam raz dla tych, którzy lubią „zaryć się w piasek”… Odkrywam dla siebie na powrót Andreja Wozniesienskiego, Wasilija Aksionowa, Bełłę Ahmadullinę. Ale, szczerze mówiąc, przede wszystkim czytam literaturę zachodnią. I poza tym zachodniej muzyki również słucham najczęściej. Ulubieni pisarze - Ray Bradbury, Ken Kesey, Ann Banks. I oczywiście Jose Sarmago, Portugalczyk. Niestety niedawno zmarł. Jego utwory zrozumiałam dzięki przeczytaniu ogromnych ilości książek latynoamerykańskich i hiszpańskich autorów. Wstrząsający pisarz, kiedy przeczytałam jego pierwszą książkę darzyłam go absolutnym uwielbieniem. Od razu poczułam, że to takie moje, i pomyślałam – dlaczego sama tego nie napisałam? Mój anioł, albo i demon, na to retoryczne pytanie odpowiedziałby: ‘Jeszcze nie dorosłaś! Machnij coś łatwiejszego dla metalhead’ów, oni już szykują zgniłe pomidory’. Styl wyrażania myśli przez Saramago jest unikalny i ma klimat. Dla jednej z jego powieści ‘As Intermitências da Morte’ (ros. «Перебои в смерти», brak polskiego tłumaczenia – przyp. tłum.) wymyśliłam trzy różne końcówki – bo nie zadowolił mnie finał zaproponowany przez pisarza. Jego ostatnia powieść ‘Kain’ jest krótka, maleńka, ale to tak jakby ‘wyjść trzaskając drzwiami’. Swoją drogą bardzo chciałabym napisać coś opartego na motywach tej książki… A z lżejszych utworów – przeczytałam wszystko Palanika. Mnóstwo przekleństw, kompleksów, ale bardzo zajmuje. Chociaż jego dwie ostatnie książki – ‘Pigmej’ i ‘Snuff’ już okazały się trochę nudnawe. Bardzo podobał mi się jego ‘Podziemny krąg’ - jak żeby inaczej (chociaż wyjaśniający wszystko finał nie został pokazany w filmie) oraz ‘Lullaby’. Chciałabym napisać taką kołysankę… Po to, żeby zagrali ją na pięć minut przed końcem świata, jeżeli tylko miałby on nastąpić.