Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Wywiad z Margaritą Puszkiną, cz. 2/4

O projekcie Margenta i „Dynastii Wtajemniczonych”

Prezentacji "Dzieci Sawonaroli"

Pamiętam jak raz trafił mi się do recenzowania album „Po tamtej stronie snu” ("По ту сторону сна"). Wówczas bardzo spodobała mi się jego koncepcja – wszystko logicznie zbudowane, równo stylistycznie. Ale niestety muzyka nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, ponieważ był to w zasadzie typowy Master (rosyjski zespół thrashmetalowy – przyp. tłum.).

No a jakże inaczej? Przecież to dzieło Mastera! Utwór „Szczury” („Крысы”) się podoba, „Tańcz” ("Танцуй") też się dobrze wyszedł... to są udane piosenki. Gdzieś słychać, że jest to typowy, „staroustrojowy” Master, ale wcale nie wszędzie. W ogóle, Alik Granowski chętnie bierze udział w podobnych eksperymentach, to bardzo cenna zaleta! Spodobało mi się, że nie myślał wtedy długo, a od razu się zgodził spróbować popracować nad płytą. Pamiętam, powiedziałam mu wtedy: „Alik, mam cały album tekstów. Spróbuj napisać muzykę!”. I on zupełnie spokojnie odpowiedział – zgoda, spróbuję.

A jak Pani wyznaczała, kto dostanie jaki utwór? Dlaczego "Крысы", na przykład – taki agresywny utwór – jest śpiewany żeńskim głosem?

Jest to zapewne związane z moim postrzeganiem. A „Szczury” są na podstawie książki Andrzeja Sapkowskiego. Tam jest opisana szajka rozbójników, w której była dziewczyna – i o niej właśnie jest ten utwór, lub o pokoleniu, które przejrzało na oczy i dla którego nie ma miejsca na ziemi. Według mnie Oksana Koczubej przepięknie ucieleśniła obraz, wspaniale zaśpiewała. A w ogóle, wracając do głosów, chciałabym napisać taki utwór, który byłby zaśpiewany bardzo wysokim, przejmującym żeńskim głosem. Ale nie mogę znaleźć takiej wokalistki. Z tych, które słyszałam do tej pory, nikt nie pasuje.

Szuka Pani kogoś takiego, jak Sarah Brightman?

Może być. Żeby tembr głosu był taki dzwoniący, lekki, srebrzysty, jakby szybujący nad wszystkimi.

A jak w ogóle pojawił się pomysł projektu „Dynastia wtajemniczonych”?

Początek „Dynastii” dał utwór „Marmurowy anioł” ("Мраморный ангел") z „PTSS” (*album „Po tej stronie snu” projektu Master i Margenta). W tym momencie zachciało się zrobić coś swojego, nie na „rybę”… Żeby ktoś napisał muzykę do wierszy, nie ingerując specjalnie w koncepcję. Wszyscy mnie uważają przede wszystkim za tekściarza – Arii, Kipiełowa, Mastiera, Katarsisa…”

Myślę, że traktują Panią jak poetkę rockową.

Jeśli jesteś poetą rockowym – to z założenia piszesz wiersze – poeta właśnie taki jest! Oczywiście utwory – to cud, i z niczym nieporównywalne doznanie – kiedy, na przykład, wspomniany już Kipiełow swoim wspaniałym głosem śpiewa moje teksty. „Zmierzch” („Закат",), na przykład, albo „Cisza” ("Штиль")… Płakałam, kiedy słuchałam "Штиль” na ostatnim koncercie Arii w „złotym” składzie. W duszy wszystko się przewracało! Ale oprócz tego, istnieję także i Ja, mój światopogląd, fantazje. Wszystko to znajduje ujście w moich wierszach i opowiadaniach. Lubię też pisać krótkie recenzje filmów, książek – przez jakiś czas publikowałam je w Internecie. Ludziom się jakby podobało.

Teraz, kiedy tak dużo czasu już minęło, chciałaby Pani coś zmienić w albumie „Dynastia wtajemniczonych”?

Chciałabym, żeby jeszcze raz zaśpiewali niektóre utwory. Może zmieniłabym aranżacje. Jeśli chodzi o teksty, to tam niczego bym nie zmieniła. Na marginesie, niektóre utwory w ogóle nie znalazły się na albumie – nie mogliśmy dojść, odnośnie nich, do porozumienia z kompozytorem Sergiejem Skripnikowym. Długo się kłóciliśmy, mówiłam mu: „Nie, to nie to”. A on: „A ja to tak widzę!”. My do tej pory sprzeczamy się co do utworu „Grzmot
niebios” ("Гром небесный")…

Tak, jest ciężko, kiedy jedna osoba pisze teksty, a druga muzykę. Mogą wyjść różne koncepcje.

Z Siergiejem Skripnikowym zasadniczo się zgadzamy, chociaż zdarzają się wyjątki. Przy czym, z charakteru jesteśmy zupełnie różni – niebo i ziemia. Mi w ogóle przychodzi pracować z nie podobnymi do mnie ludźmi. Tak w ogóle, najwięcej wspólnego, jeśli chodzi o charakter, mam z Witalijem Dubininem. A w pracy ze Skripnikowym są pewne trudności (można powiedzieć, typowe dla muzyków) – jeśli ma on jakąś swoją wizję, będzie przy niej obstawał aż do
awantury. Ale jesteśmy podobni w tym, że zarówno u niego jak i u mnie – klipowe myślenie. Widzimy obraz. A on dostrzega dużo detali. Powierzyłam mu udźwiękowić swoje opowiadanie „Kontur” ("Контур"), dla mającej się ukazać książki audio – zrobił taki szykowny soundtrack, że tylko brać i kręcić film z tym soundtrack’iem. Wszystko bardzo dobrze odczute, wszystkie szczegóły odwzorowane.

Przy pracy nad większością utworów pierwszej „Dynastii”, ze Skripnikowym nie było problemów. Ze wszystkimi złożonymi poetyckimi wymiarami, które mu proponowałam – w tym na przykład „Hendayejskim krzyżu” ("Андайском кресте") - rozprawiał się dosyć łatwo. A Artur Bierkut to wszystko wspaniale zaśpiewał, co również nie było proste. Oczywiście i na tym albumie nie ze wszystkiego jestem zadowolona – wiem, że na przykład „Oddział saksoński” ("Саксонский корпус") trzeba przerobić. Ale zasadniczo znajdowaliśmy wspólne zrozumienie. Druga część „Dynastii”, „Dzieci Savonaroli” ("Дети Савонаролы"), ogólnie szła lekko. To znaczy, ona technicznie szła trudno – proces nagrania, wszystkie te historie z odchodzeniem i przychodzeniem Anatolija Alioszyna itd… Ale jeśli chodzi o stronę muzyczną, ten album zasługuje na 5. Ja osobiście – chociaż „spaliłam się” we wszystkich artykułach, ponieważ nie było sponsorów i na nagranie tego albumu oddałam wszystko co miałam w kieszeniach – jestem bardzo zadowolona z tego albumu. I szczególnie dziękuję Mitiajowi Borisienkowowi za wykonanie utworów na „Dzieciach Sawonaroli”!

Czy będzie kontynuacja singla „Kwiat Majeranku” ("Цветок Майорана"), czy było to całkowicie samodzielne wydanie?

To był po prostu singiel, w którym opowiada się trochę historii. Milasa zaśpiewała wspaniale. Przypadł jej w udziale utwór „Podaruj mi” ("Подари мне") – nie zupełnie rockowy, ale bardzo wzruszająca. Milasa ma przepiękny głos, i myślę, że ona koniecznie musi zaśpiewać w trzeciej części „Dynastii”. To będzie już osobna płyta, nie mająca związku z „Kwiatem Majeranku".

Na potrzeby trzeciej „Dynastii” ogłosiłam konkurs tekstów w Radiu Rosja. Przysłano wiele, ale nie wszyscy zrozumieli, czego mi trzeba, jaki powinien być tekst piosenki. Przysłano sporo wierszy, czasem bardzo ładnych. Były też teksty. Kilka z nich wybraliśmy i myślę, że pojawią się w trzeciej części „Dynastii”.

Jaka jest podstawowa różnica między wierszem a tekstem piosenki?

No, jeśli pracować ze Skripnikowem, to nie ma żadnej różnicy (śmiech). On sobie radzi ze wszystkim. A tak w ogóle to jest inna struktura — wersy są krótsze i tak dalej. Trzeba układać tekst w strukturę piosenki. A w wierszu jest więcej swobody. Jedna dziewczyna przysłała piękny wiersz o Kafce — długi, bardzo emocjonalny, ale nieodpowiedni dla piosenki.

Na jakim etapie jest praca nad trzecią częścią „Dynastii wtajemniczonych”?

Praca idzie, ale niestety bardzo powoli. Szczerze mówiąc, czasami myślę, że projekt należałoby przerwać, że trzecia część to już będzie za dużo. Koncepcja albumu polega na opowiadaniu przez nas historii życia i śmierci różnych znanych ludzi. Również tych nie bardzo znanych, ale interesujących. Już nagraliśmy jeden utwór – o Kleopatrze, ale kompozytorowi coś się w nim nie podoba. Niech na razie poleży – może przepiszemy. Kolejny już na ukończeniu – dla Milasy, no i jest jeszcze kilka szkiców. Jeden utwór będzie poświęcony naszemu Baronowi Munchausenowi – Olegowi Jankowskiemu. Ten artysta jest mi bardzo bliski. Jego śmierć była prawdziwą tragedią. Ogólnie rzecz biorąc, są pomysły i są pomału realizowane. Myślę, że tę płytę jednak zrobimy. Może być, że nie tak szybko jak poprzednią, ale zrobimy. Po prostu teraz jesteśmy dodatkowo zajęci pracą nad audiobookiem.

Można trochę więcej o audiobooku?

To zbiór moich wierszy i opowiadań napisanych w różnym czasie. Najpierw po prostu zachciało się przeczytać wszystko tak, jak było zamierzone. Nie wszyscy przecież prawidłowo czytają – więc podjęłam decyzję, żeby przeczytać tak, jak to powinno brzmieć: z odpowiednią intonacją, pauzami, logicznymi akcentami. Trwa to trzy godziny. A potem pomyślałam, że mojemu zachrypniętemu głosowi niezbędne jest towarzystwo muzyki. Całkiem nowej prozy nie brałam, ponieważ najciekawsze jeszcze nie zostało zakończone, wzięłam starą hippisowską bajeczkę, opowiadanie „Kontur”, „Marmurowy anioł”, „Oszustwo” („Обман”), „Wizyta” („Визит”) - moje ulubione opowiadanie o tym, jak pewnego lata Jim Morrison włamał się do mojego mieszkania... Sądzę, że powinno nieźle się udać.

A kto wziął udział w nagrywaniu płyty i pisaniu muzyki na ścieżkę dźwiękową?

Główne uderzenie przyjął znowu na siebie Siergiej Skripinkow. On pisze podkłady do najdłuższych i najbardziej złożonych utworów – do opowiadań. W nagrywaniu wzięła udział grupa K-700 z Niżniewartowska, prawdziwi, tradycyjni gitarowi rockerzy. Odpowiedział również na moją prośbę znany w Internecie muzyk – Lefthander-Leworęczny, tworzący muzykę elektroniczną. Jest słynny ze swojej miłości do Meksyku — nawet jakaś meksykańska wytwórnia wydała jeden z jego albumów. Do jednego wiersza zrobił dźwięk gitarzysta Wladimir Krugłow. A opowiadanie o Morrisonie było w Radiu Rosja i wzięliśmy ich aranżację.

Ta płyta już wydana, można ją gdzieś dostać?

Jeszcze nie wydana. Oczywiście, zrobimy limitowaną edycję, komu potrzebna poezja? (śmiech). Tym razem pieniądze na wydanie mojego kolejnego wydanego własnym nakładem albumu dał harleyowiec Michaił Martinow – bez harleyowców nie da rady. Mieszka on raz w Moskwie, raz w Niżniewartowsku... I oto przy pomocy Dimitrija Dobrynina, prowadzącego w Radiu Rosja (on także harleyowiec), uzyskaliśmy kontakt z Michaiłem, który przeznaczył pewną ilość tęczowych papierów na wydanie audiobooka. Okładką zajęli się oddani słuchacze grupy Kipelov. Oni już pomagali mi przy okazji pracy nad „Savonarolą” - staram się jednak jakoś opierać na naszych fanach. Książka nazywa się „Brzeg, którego nie ma” („Берег, которого нет”).

A kto z tych, którzy wzięli udział w nagrywaniu poprzednich albumów, oprócz Siergieja Skripnikowa, zajmuje się teraz „Dynastią”? Czy weźmie udział Siergiej Tierientiew?

Tierientiew ma swój projekt, tak więc on nie weźmie udziału. Może zagra gitarzysta z jego grupy, na razie nie wiadomo. Jest wstępna zgoda Dimitrija Borisenkowa. Myślałam, żeby dać mu ten tekst, który teraz Kipelov ponownie zabrał. Tak więc, jeśli oni muzyki nie napiszą, ja wiersz zabiorę, a Dimitrij pięknie zaśpiewa ten głęboko dramatyczny utwór. Juta z grupy Diwa („Дива”) zaśpiewała „Kleopatrę”. Bardzo dużo młodych wokalistów się zgłasza, ale nie wszyscy sobie radzą. Utwory są dość skomplikowane, melodia złożona i nie wszyscy wiedzą, jak do tego podejść.

Ktokontroluje proces zapisu albumu? Zrozumiałam, że producentem dźwięku jest Siergiej Skripinkow?

Oczywiście, normalnie, powinno się mieć porządnego producenta dźwięku z zewnątrz. U nas po prostu nie ma na to środków, wszyscy pracują za „dobre słowo”. Kiedy nagrywaliśmy pierwszą „Dynastię”, głównym był Tierientiew, i podstawowym zespołem była jego Arteria. Z „Savonarolą” nie mogliśmy tak zrobić, i nagrywaliśmy wszystko w kilku studiach, i nie było komu kontrolować procesu. Anatolij Aloszyn na początku zajął się jakby tą sprawą, ale potem od nas odszedł. Dlatego tak wyszło finansowo, że pieniądze zostały wyrzucone w błoto: musieliśmy nagrać od nowa niektóre ścieżki, robić powtórny mastering – jednym słowem, to był koszmar. Wtedy wszystko uratował Alik Granowski, który robił mastering tego, czego zmasterować już się w sumie nie szło.
Akurat była zima, Skripnikow nie czuł się dobrze i nie mógł jeździć do studia, i wtedy Alik jeździł tam codziennie jak do pracy, jakby to mu było potrzebne.

Coś mu się udało sklecić... oczywiście, z brzmieniem materiału pełno problemów, wiem o tym. Ale to jest maksimum tego, co mogło wyjść ogólnie. Tym bardziej, że mnie uprzedzano «Mamo, nie bierz się za tę płytę!». Ale ja to ja, jeden Savonarola ile jest wart! Płyta w końcu została wydana, dostaliśmy sporą porcję pierników, i przepraszam, gówna. Wszystko ułożyło się według ulubionej formuły Witalija Dubinina - «Ściągnięto i osrano».

Singiel "Kwiat majeranku" ("Цветок Майорана") również pomagał robić Tierientjew. W zasadzie, Skripnikow ma swoje domowe studio, w którym teraz wszystko nagrywa. Myślę, że powinno wyjść nie gorzej, niż w jakimś innym studiu. Lecz właściwie mam takie marzenie - prawda, nikomu to nie potrzebne, niestety - chcę, żeby był jakiś rozsądny dyrektor projektu, który będzie wszystkiego pilnował. Wszyscy czekają, aż ktoś w końcu powie: "Puszkina, chodź, pomożemy tobie". Unikalny projekt, nikt takiego u nas nie robi. Chociaż, oczywiście, ktoś tam zrzędzi... Ale projekt, moim zdaniem, jest naprawdę wyjątkowy.

Cóż, ta stylistyka nie jest bliska każdemu – zwłaszcza, jeśli mówimy o "metalowej" publice. Wielu chce czegoś prostszego.

Chcą - i na zdrowie. Czy mogę być przeciw? Osobiście to "prostsze" mnie od dawna męczy, "prostsze" nagle przechodzi w prymitywne zarówno w tekstach jak i w muzyce. Wiesz, ilekroć pojawiają się te wszystkie zarzuty, że Puszkina straciła wenę, chce się odpowiedzieć: no nie no, nie straciłam, mam jeszcze coś do powiedzenia! Ale w innym języku, na innym poziomie. Jeśli ktoś mnie nie słyszy – to nie moja wina. To znaczy, że on
po prostu idzie w innym kierunku i nasze drogi się nie krzyżują. Stoimy na różnych brzegach. Moja ulubiona aktorka Faina Raniewskaja miała takie powiedzenie: "PionEry, idźcie do d...". Wygląda na to, że jestem bliska temu, by powtórzyć to niezwykłe wyrażenie.

Więc jesteś gotowa na to, że album nieuchronnie będzie miał wąską publiczność?

Tak i robię to świadomie. Nie jestem zainteresowana robieniem standardowych przebojów dla większej liczby fanów. Jakaś ograniczona publika dla "Dynastii wtajemniczonych" jest – i dobrze. Może tam nie będzie słychać tłumu fanów, ale za to jest tam element twórczości, jest miejsce na fantazję i nieoczekiwane zwroty. A tu ten mainstream, który wszyscy tak lubią - w nim jest wszystko rozpracowane, w zasadzie.

Nie jest przyjemnie być autorem "Ulicy roz"? To tak jakby też mainstream.

Nie, to nie tak. Kto wtedy myślał, że ta piosenka bedzie tak popularna? Wtedy heavy metal był w podziemiu, teraz faktycznie też pozostaje. "Ja swobodien" - to tak (śmiech). Wybacz, ale tak się stało. Z drugiej strony i na płytach "Dynastii" nie wszystkie utwory są tak niestandardowe. Myślę, że przy odpowiedniej promocji, gdybyśmy mieli na to środki, sam utwór "Podaruj mi" z singla "Kwiat majeranku" idealnie wpisałby się w radiowy eter. Lub "Nikt" („Никто”), na przykład, lub „Dziecię Księżyca” ("Лунное дитя"). Już mówiłam, dla mnie jedną z norm melodyjności piosenek jest "Jestem tu" z płyty "Rzeki czasów". Jeszcze Aria miała na "Gienieratorze zła" utwór "Biegnij za słońcem" („Беги за солнцем”) - pamiętam, długo nie mogłam napisać do niej tekstu. Lecz ta melodia ciągle siedziała we mnie, wirowała w głowie. Potem, w jednym momencie zamykasz oczy, słuchasz i – wszystko wychodzi...

Cóż, może z Dubininem coś się uda takiego zrobić - on ma bardzo wiele interesujących dzieł.