Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Wywiad z Margaritą Puszkiną, cz. 1/4

Margarita Puszkina

O albumie „Żyć wbrew” (ros. "ЖИТЬ ВОПРЕКИ")

W jednym z wywiadów wspomniała pani, że podczas pracy nad ostatnim albumem grupy Kipelov - "Rzeki Czasów", trzeba było praktycznie wcielić się w Walerija, żeby napisać teksty. Z albumem "Żyć wbrew" było tak samo?

MP: Tak, tak samo. Nastrój, oraz określone w utworach albumu "Żyć wbrew" przeżycia, są bardzo podobnie do tych z "Rzek czasów". "Rzeka" to swojego rodzaju monolog liryczny bohatera, i właśnie w tym monologu odzwierciedlone zostały przeżycia, które byłe zgodne z etapem rozwoju grupy w tamtym czasie. Weźmy na przykład tytułowy utwór, tam wszystko to jest: "Wracać nie ma sił /I nie ma siły, aby powstrzymać krzyk...". Przedstawione są tu osobiste przeżycia. "Żyć wbrew" również wyraża myśli i uczucia tego samego bohatera lirycznego. Może jest trochę wściekły na wszystko, co dzieje się wokół - choć wydaje mi się, że nie wystarczająco. Te wersy, które były w pierwszej wersji piosenki wstępnie zatytułowanej "Monolog", były mocniejsze. Nawiasem mówiąc, utwór z pierwotnym tekstem był kilkakrotnie wykonany na koncertach i opcja ta przypadła do gustu publiczności. Mam zachowane petycje fanów Kipiełowa z prośbą o wykonywanie owej pierwotnej wersji. Jest w niej mowa o dwugłowym orle, o zburzonych pomnikach, w tamtych dniach niszczyli pomniki naszych żołnierzy w Tallinie, ale głos narodu nie był słyszany. Tak, tamten tekst był bardziej upolityczniony, ale to samo życie skłania nas, żeby nie odwracać się od tego, co się dzieje, nie zagłębiać się w pełni w swoje przeżycia...
Tak, "Żyć wbrew" to kolejny etap rozwoju bohatera, ukazuje jego stosunek do nowych sytuacji w swoim życiu. Weźmy utwór „Jeszcze powalczymy” („Ещё повоюем”), kto zna historię zespołu i powstawania albumu, ten rozumie, że jest to odpowiedź na pogłoski, że z grupy jakby "zeszło powietrze" znaczące, że album długo nie wychodzi, a Kipiełow gdzieś zniknął... Tekst powstał w stylu Wysockiego, Walerij lubi twórczość Wladimira. Nie zdziwię się, jeśli pewnego dnia Kipiełow zaśpiewa jego piosenki.

Nie będę ukrywała, że nad dwoma albumami Kipiełowa pracowało mi się z wielkim trudem, większym niż przy wszystkich płytach Arii. Zdrowie, jak widać, już szwankuje (żart). Przy "Żyć wbrew" po raz kolejny musiałam "wejść w skórę" Kipiełowa i starać się wyrazić jego odczucia. Walerij, na szczęście, brał czynny udział w procesie. Prezentowany był mi temat, ogólny zarys, i już nie można było skręcić w inną stronę. Napisane było
nawet kilka osobnych wersów jako punkty orientacyjne. Były czasy, kiedy opierałam się, chciałam jednak pójść w drugą stronę, odejść od zbyt osobistych przeżyć, powiedzmy, dojrzałej osoby.

Dlaczego? Ponieważ obawiała się Pani, że młodzi ludzie nie zrozumieją?

MP: Rzeczywiście, nie wszyscy to rozumieją. Oczywiście, są ludzie, którzy nawet będąc, na przykład, dwudziestoletnimi, wiedzą, że oprócz przeżyć dojrzewania płciowego i młodzieżowego samostanowienia, istnieją inne, dorosłe uczucia. Istnieje jednak bezkompromisowo bezczelna publiczność, która oczywiście będzie mieć pretensje "A co tam znowu jakieś starcze jęczenie!" Choć to nie jest starcze skomlenie - to są słowa osób, za którymi już wielka część życia. Cokolwiek by tam nie było - jesteśmy dorośli, i grać w gierki i robić z siebie czegoś na potrzeby fanów, moim zdaniem, nie powinniśmy. Tak, dotykamy "dorosłych" tematów poszukiwania i niezdecydowania, ale przecież twórczość to wyrażanie siebie, twórczość nie akceptuje fałszu. Człowiek powinien śpiewać o tym, co go niepokoi. W obecnej chwili, Walerija Aleksandrowicza niepokoją tematy, które są odzwierciedlone w utworach z albumu „Żyć wbrew”. Chociaż opcji miałam jeszcze bardzo dużo... W niektórych opiniach wyraża się niezadowolenie z faktu, że po raz kolejny poruszamy temat silnego człowieka, jego sprzeciw wobec rzeczywistości. Ale na takiej tematyce siły i sprzeciwu wiele zostało stworzone w heavy, i nikt jeszcze tego nie odwoływał.

A dlaczego pojawia się tak wiele wariantów tematów? Czy kiedy muzycy przynoszą Pani swoje "rybki" jest w nich już jakieś założenie, od którego można wyjść? Czy może praca zaczyna się praktycznie od zera?

MP: Moim zdaniem nie od zera. Tak było na przykład w przypadku "Czarnej Gwiazdy" („Чёрная звезда”). Walerij powiedział mi: "Pierwsza fraza w refrenie zaczyna się od słów "czarna gwiazda", dobrze się to śpiewa".To kluczowy moment - dobrze się śpiewa. "Władza ognia" - też dobrze się śpiewa. Przewija się wiele wariantów, ale"władza ognia" zostaje. W ogóle, dla mnie zawsze najtrudniejsze są refreny. Lubię pisać zwrotki, opowiadać historie czy baśnie jak to ujął pewien felietonista... a z refrenami jest dużo trudniej, są pewne określone zasady ich pisania, musi być tak zwana "szlagfraza" (twór pochodzący od słów szlagier i fraza – przyp. tłum.), która od razu zapada w pamięć, itd. Tak więc, bez względu na to, jaki kierunek wyznaczał Walerij swoimi wersami pojawiało się wiele wariantów rozwinięcia samej idei. Biorąc pod uwagę kombinację słów "czarna gwiazda" - co to? Doszło do tego, że Walerij Aleksandrowicz jakoś tak tego bronił: "A może napiszemy o Michaelu Jacksonie? On przecież jest "czarną gwiazdą"". Akurat wtedy Michael Jackson zmarł... Ja mu odpowiedziałam: "Walerij, bój się Boga - obejdziemy się bez Michaela Jacksona!" Pierwszy temat, który, jak to się mówi był pod ręką to oczywiście Gwiazda Piołun z Apokalipsy, rzeki wypełnione goryczą, i tak dalej. Potem powstał jeszcze jeden tekst, który do dziś bardzo lubię - będąc w bojowym nastroju umieściłam go w Internecie, za co oczywiście dostało mi się od muzyków. Opowiada on o Czarnobylu - to znaczy, nie ma tam o nim bezpośredniej wzmianki, ale jest gra słów "czarna rzeczywistość" (ros. cziornaja byl'). Niemniej jednak, to nie nasza historia, temat nam bliski... Nawiasem mówiąc, Internetowa społeczność bardzo żywo na niego zareagowała. Ale w końcu zwyciężyła bardziej ogólna, apokaliptyczna tematyka. Mimo, że w ostatecznym wariancie też zawarte są rosyjskie, czy słowiańskie, motywy - dzwonnica, "z Bogiem na Ty"... "Władza Ognia" też doczekała się wielu wariantów. Przy czym najpierw dostawałam jedną koncepcję, która potem się zmieniała. Podążałam uczciwie za wszystkimi koncepcjami, wszystkie zostały przerobione – jest to zawarte w archiwalnym folderze. Ostatecznie przyjęty został ostatni wariant, ale jednak „głównodowodzący” zmienił jeden fragment. Bardzo namawiałam go, żeby zostawić jak było, ale się nie udało. W mojej wersji bohater, który"jeszcze nie ma 20 lat" i "jeszcze nie był w piekle", patrzy w oczy nie śmierci (jak Walerij ostatecznie śpiewa), ale ogniu. Wyraźnie widziałam obraz jak on tej ognistej bestii patrzy w oczy! Ona syczy, wije się, ma miejsce taki pojedynek na spojrzenia. Moment rodem z filmów. I Aleksiej Charkow także mówił - może być, zostawimy ten ogień? Jednak ostatecznie to nie przeszło.

A czy muzycy nie próbowali złożyć swojej wersji w prozie, aby zmniejszyć przynajmniej liczbę odrzuconych wariantów?

MP: Nie, a po co? Przecież możemy po prostu porozmawiać, wszystko ocenić. Jestem artystką, nie rzemieślnikiem, pracownikiem w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Twórczość zawsze polega na improwizacji. Nie lubię kiedy narzuca mi się sztywne ramy. Dlaczego ja mogę się z czymś zgodzić, pójść na kompromis, a ze mną zgodzić się nie mogą? Jeśli jest lepsza wersja, dlaczego "zleceniodawca" miałby jej nie przyjąć? I znów ta "Władza Ognia:" wydawało się, co w tym złego - bohater patrzy ogniu w oczy! Wręcz przeciwnie - to upiększa, czyni tekst bardziej obrazowym. Potem proces szedł wolno nie tylko dlatego, że trzeba było pisać wiele wariantów.Ujawniała się różnica w charakterach i temperamentach. Ja mam charakter wybuchowy, lubię "powalczyć". Charkow - on interesuje się astrologią - mówi: "Jesteś Marsem, Margarita Anatoliewna, Marsem!".Czyli jestem gotowa iść do walki :). Walerij jest bardziej zrównoważony, czasami medytujący. Pamiętam, że ostateczny wariant "Dychania Posliedniej Ljubwi" wysłałam mu, zdaje się, pod koniec lipca... Napisałam go na działce, panował wtedy straszny upał. Odpowiedź otrzymałam dopiero na początku września! Jeśli, na przykład, nie podoba się jakaś linijka lub zwrotka Walerij Aleksandrowicz zaczyna się mocno smucić i...gdzieś przepada, zanurza się w głębiny wewnętrznych przeżyć.

A który utwór okazał się najtrudniejszy?

MP:„Oddech ostatniej miłości” ("Дыхание последнейлюбви").

Był pisanyjako ostatni?

MP: Nie. Po prostu wiele razy był poprawiany. Porównując, to "Żyć wbrew" (początkowy tytuł "Monolog") przyszedł bardzo łatwo. Chociaż później Walierij tam też zaczął coś zmieniać i trzeba było jeszcze popatrzeć co on tam zmienia. „Jeszcze powalczymy” ("Ещё повоюем") też był pisany bardzo szybko, a najszybciej został stworzony tekst do mojego ulubionego utworu „Szaleństwo” ("Безумие").

Pewnie w tym utworze koncepcja tekstu jest całkowicie twoja?

MP: Pomysł pojawił się dzięki muzyce. Pamiętam, że poraziła mnie muzyka Andrieja Gołowanowa. Potem mu osobiście podziękowałam za tę piosenkę, prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się od niego takiego "prezentu". Ona jest jakaś taka "kulawa", połamana, nerwowa, od razy staje ci przed oczami obraz człowieka chorego, szalonego. Jakbym zobaczyła stojącego przy oknie Fryderyka Nietzschego w białym fartuchu, który pisze na szkle jakieś symbole. Możliwe, że w pewnym stopniu impulsem do takiej interpretacji tej muzyki były linijki samego filozofa:

«Tak, ja wiem kim jestem
Jestem jak płomień, któremu spokój obcy,
Palę, płonąc i śpiesząc się…»

Tekst "Szaleństwa" został napisany bardzo szybko. Co prawda, w pierwszym wariancie myślałam o jeszcze jednej osobie – Richard’zie Wagnerze."Twój Wagner został w przeszłości/odpowiedzi brak". Ale Walierij wyrzucił Wagnera. Prawdopodobnie dobrze zrobił - niemiecki kompozytor był już zbędny. Początkowo Nietzsche występował u mnie jako wieczny dziwak w białym ubraniu. Bardzo chciałam udźwiękowić jego teorię "wiecznego powrotu". Druga zwrotka wyglądała tak:

"Stoisz u bram, u których zeszły się dwie drogi
To dwa wieczne szlaki,które są dla siebie wrogami
To, co się z Tobą stało i co czeka Cię za progiem
Przemieniasz w mgnienie skinieniem ręki.
Lęk przed schyłkiem i szara warstwa pyłu,
Wszystko to już kiedyś było,
Powrót - łaska czy stracenie?!"

Krótko mówiąc, jak mawiali Ilf I Pietrow "Poniosło Ostapa" (*nawiązanie do fikcyjnej postaci, oszusta Ostapa Bendera, który jest bohaterem powieści „Dwanaście krzeseł” Ilji Ilfa iEugeniusza Pietrowa). Walierij Sanycz w porę mnie przystopował i ostudził moją gorącą głowę, przypominając, że my piszemy album grupy Kipelov,a nie filozoficzny referat i nie teksty dla „Dynastii Wtajemniczonych” ("Династии Посвященных").

Co się tyczy wolnych utworów, jak „Na skraju” ("На грани"), czy „Oddech ostatniej miłości”, to prawdę powiedziawszy nie spowodowały, że się w nich zatraciłam. Ich muzyka nie wywarła na mnie takiego efektu jak „Tu jestem” ("Я здесь") z albumu „Rzeki czasów” ("Реки времён"). W tamtym przypadku od razu zobaczyłam przed sobą obraz – północny brzeg, północne ołowiane morze, góry lodowe, wiatr targający duszą… To muzyka przecież tworzy obraz. Czasami słuchasz utworu i natychmiast rozumiesz, o czym powinien być tekst. Ale są też takie utwory, który można słuchać i milion razy, a obraz i tak się nie pojawi.

Wiele w tekstach zależy też od kompozycji, od aranżacji, ogólnie od wielu czynników… Na przykład dla mnie refreny w niektórych utworach były trochę za krótkie i w nich tekst się nie układa. Nie bywa tak krótkich refrenów.

A na to, żeby jakoś skorygować utwór, muzycy się nie zgadzają?

MP:Wykluczone. Jest „rybka” i koniec. A mi, na przykład, nie wystarcza miejsca w refrenie, żeby zmieścić potrzebne zdanie! Refren jest bardziej podobny do bridge'a.

„Na stromym brzegu” ("На крутом берегу") – ulubiony utwór Walerija Aleksandrowicza, i on bardzo się do niego przyłożył, właśnie do tekstu – napisał refren, poprawiał zwrotki... generalnie, „przykipiał” duszą do tego utworu. I bardzo mnie to ucieszyło. Bo ja początkowo miałam zupełnie inny tekst na tę muzykę, do którego to ja „przykipiałam” duszą – i Walerijowi on się zresztą spodobał. Ale on powiedział, że nie może go zaśpiewać, bo tekst nie mieści się w koncepcji płyty. Oczywiście, stwierdziłam, że nie mogę takimi tekstami się rozrzucać, i już myślałam, jak by go włożyć do trzeciej części „Dynastii poświęconych”, ponieważ tam by na pewno pasował. Ale po jakimś czasie zadzwonił do mnie Walerij i powiedział, żebym tekstu nie oddawała, że mocno mu „zasiadł” w głowie, i oni może spróbują napisać do niego muzykę (!). Na razie wyniku brak, ale modlę się do wszystkich swoich bogów, żeby się udało. Dla mnie jest bardzo ważne, żeby ten utwór został usłyszany. Nie jest tak „osobisty”, jak Walerija – tam jest obecna znana postać Aleksandra Puszkina, i trwa dialog między nim a jego odbiciem w lustrze. Można nawet zaśpiewać w duecie. Krótko mówiąc, czekam.

C. D. N.
Wywiad został udzielony pismu DarkCity. Publikacja tłumaczenia za zgodą Margarity Puszkinej.