Twitter AriaWiki Profil na naszej-klasie Profil na myspace.com Profil na Facebook.com Forum fanklubu 'Chimera' Grupa na Last.fm Profil na YouTube.com Arija.pl Historia Dyskografia Galeria Koncerty Księga gości Linki

Ночь Короче Дня

Ночь Короче Дня 1. Рабство Иллюзий (5:51)
2. Паранойя (5:00)
3. Ангельская Пыль (6:00)
4. Уходи и Не Возвращайся (3:52)
5. Король Дороги (4:17)
6. Возьми Моё Сердце (4:07)
7. Зверь (3:44)
8. Дух Войны (4:59 )
9. Ночь Короче Дня (7:15)

Recenzje:
http://www.metalside.pl/recenzje/recenzja.php?id=26 (Krzysiek, metalside.pl).

Рабство Иллюзий Niewola iluzji

В краю древних предков я рос чужаком
И не чтил ни святых, ни чертей
Я шел против ветра, я шел напролом
В мир нездешних и вольных людей
Но я не был никогда рабом иллюзий

Здесь молятся Богу и Сатане
Без хозяина трудно прожить
И каждый построил себе по тюрьме
Веря в праведность царственной лжи
Но я не был никогда рабом иллюзий

Здесь, на вершине
Рядом со мной
В небе кружат три белых орла
Гордость им имя
Дух и Покой
А за ними ни Зла, ни Добра

Стой на вершине
Рядом со мной
Там где кружат три белых орла
Гордость - им имя
Дух и Покой
А за ними лишь высь
Лишь холодная высь
Ни Добра, ни Зла

Меня проклинали, смеялись в лицо
А старухи плевали мне вслед
Друзья награждали терновым венцом
И пророчили множество бед
Но я не был никогда рабом иллюзий

Но даже в час смерти не стану другим
И никто не поставит мне крест
Я буду свободным, но трижды чужим
Для пустых и холодных небес
Я не стану никогда рабом иллюзий

W kraju mych przodków byłem jak obcy
Nie czciłem świętych, ni diabłów
Szedłem pod wiatr, zawsze przeciwny
Do świata ludzi innych i wolnych
Nigdy nie byłem w niewoli iluzji

Do Boga, do Szatana modlitwy
Bez pana trudno jest żyć
I każdy buduje dla siebie więzienie
I wierzy w prawdziwość świętego łgarza
Nigdy nie byłem w niewoli iluzji

Tutaj, na górze
Tu, obok mnie
W niebie krążą trzy białe orły
Dumą ich zowią
Duchem, Pokojem
Ponad nimi ni Dobra ni Zła

Stań na górze
Tu, obok mnie
Gdzie krążą trzy białe orły
Dumą ich zowią
Duchem, Pokojem
Pod nimi zaś przepaść
Tylko chłodna przepaść
Ni Dobra, ni Zła

Przeklinali mnie i śmiali się w twarz
Staruchy pluły na ślady me
Przyjaciele dawali cierniową koronę
Zapowiadali cierpienia mi
Nigdy nie byłem w niewoli iluzji

I nawet w czas śmierci nie stanę się inny
Nikt nie postawi mi krzyża
Będę więc wolny, po trzykroć obcy
Dla pustych i zimnych niebios
Lecz nigdy nie będę w niewoli iluzji

Паранойя Paranoja

Я работал как волк, но не выл на Луну
Каждый день я привык уходить на войну -
Здесь воюют всегда
За кресты, за звезды и за воздух
В этой пьяной стране есть для каждого кнут
Здесь поют о душе и в нее же плюют
Как назло, как назло, как назло
Я понял слишком поздно...

Эта жизнь не для белых
Эта жизнь не для черных, нет
Эта жизнь без надежды на blask!

Где-то любовь светла
Где-то вода чиста
И не стучится в дверь беда
Где-то покой и свет
Но только нас там нет
Нам не бывать там никогда

У подруги моей тоже собственный ад
Но там нет ничего: ни чертей, ни огня
Только страх темноты
И случайной встречи с незнакомцем
Он высок, он жесток, он полночный маньяк
У него сто имен на газетных листах
Он везде, он везде, он везде
Как только сядет солнце...

Я вчера видел крыс - завтра грянет чума
И пойдет пировать, поджигая дома
Всем раздаст по кресту
И на Страшный Суд отправит строем
А сегодня все пьют, чтоб не выть на Луну
Пир во время чумы, кто есть кто не пойму
Я бегу чтобы жить
А вокруг ликует паранойя

Pracowałem jak wilk, choć nie wyłem na Księżyc
Przywykłem co dnia odchodzić na wojnę -
Tu walczą od zawsze
Za krzyże, za gwiazdy, i za powietrze
W tym pijanym kraju jest dla każdego knut
Tu śpiewają o duszy i w nią też plują
Jak na złość jak na złość, jak na złość
Zrozumiałem zbyt późno…

To życie nie jest dla białych
To życie nie jest dla czarnych, nie
To życie bez nadziei na światło!

Gdzieś tam miłość jasna
Gdzieś tam woda czysta
I stuka do drzwi bieda
Gdzieś tam pokój i światło
Lecz tylko nas tam brak
My nie dotrzemy tam nigdy

Przyjaciółka moja piekło ma własne
W nim nie ma niczego: ni czortów, ni ognia
Tylko strach przed mrokiem
I przed spotkaniem z nieznajomym
On wysoki, okrutny, zupełny to maniak
Imion ma sto na gazet kartach
On wszędzie, on wszędzie, on wszędzie
Gdy tylko skryje się słońce…

Wczoraj szczury widziałem - jutro przyjdzie dżuma
I będzie ucztować, podpali nasz dom
Wszystkim rozda po krzyżu
I na Ostateczny Sąd odprawi nas w szyku
A dzisiaj pijemy, by na Księżyc nie wyć
Uczta podczas dżumy, kto jest kim - już nie wiem
Ja biegnę, by żyć
A wokół panuje paranoja

Ангельская Пыль Anielski pył

На краю обрыва, за которым вечность
Ты стоишь один во власти странных грёз
И, простившись с миром, хочешь стать беспечным
Поиграть с огнем нездешних гроз

Наконец ты счастлив как никто на свете
Ангельская пыль тебя уносит вверх
Только ей подвластны и восторг, и ветер
В "жидких небесах" звучит твой смех

Ангельская пыль
Это сон и быль!

Безумец, беглец дороги нет
Ты видишь неверный свет
Твой ангел зажег мираж огня
Он хочет убить тебя...

На краю обрыва песня неземная
Музыка богов и голоса богинь
Ты паришь над миром, но торговец раем
Вынет душу из тебя за героин

Ты устал быть птицей и сорвался камнем
Рухнул с высоты, спасаясь от судьбы
На краю обрыва вновь летят на пламя
Сотни мотыльков-самоубийц

Na skraju przepaści, za którą jest wieczność
Ty stoisz samotnie pośród dziwnych marzeń
Żegnając ten świat, chcesz beztrosko
Poigrać z ogniem nietutejszych burz

Już jesteś szczęśliwy jak nikt na świecie
Anielski pył unosi w górę cię
Tylko on włada zachwytem i wiatrem
W "płynnych niebiosach" dźwięczy twój śmiech

Anielski pył
To sen i jawa!

Szaleniec, ucieczka, a drogi brak
Ty widzisz jakieś światło
Twój anioł zapalił miraż ognia
On chce zabić cię…

Na skraju przepaści jak nieziemska pieśń
Muzyka bogów czy głosy bogiń
Unosisz się nad światem, ale handlarz rajem
Wyjmie duszę z ciebie za heroinę

Zmęczyło cię być ptakiem, spadasz jak kamień
Spadasz z wysokości, ratując się od losu
Na skraju przepaści znów wpadają w ogień
Setki motyli-samobójców

Уходи и Не Возвращайся Odejdź i nie wracaj

Ты хотела быть всех круче
Красотой своей замучить
И заставить самых лучших
Дружно платить тебе дань
Ты решила в свет пробиться
И нашла себе двух принцев
И банкира, и убийцу
Ты просто хитрая дрянь

Уходи, и не возвращайся
Уходи, и не возвращайся
И не возвращайся ко мне!

Ты звонишь и просишь встречи
Обязательно под вечер
Там где музыка и свечи
Думаешь я идиот?
Вон из сердца, дочь вампира
Я дарю тебе пол мира
Лишь бы ты меня забыла
И не дала задний ход!

Не надейся, что сыграем
В старую любовь
Бай-бай, детка
В мире много старых козлов!

Chciałaś być od wszystkich lepsza
Pięknem swym zamęczyć
I zmusić najlepszych
By płacili ci daninę
No i chciałaś w świat się wybić
I znalazłaś dwóch bogaczy
I bankiera i zabójcę
Z ciebie chytra sztuka

Odejdź i nie wracaj
Odejdź i nie wracaj
I nie wracaj do mnie!

Dzwonisz, prosisz o spotkanie
Koniecznie pod wieczór
Tam, gdzie muzyka i świece
Myślisz, żem idiota?
Won mi z serca, córko wampira
Oddam ci pół świata
Byleś o mnie zapomniała
I nie wracała tu!

Nie myśl sobie, że zagramy
W dawną miłość
Bye-bye baby,
W świecie pełno starych kozłów!

Король Дороги Król drogi

Я о ней мечтал всю жизнь
Наконец мои желанья сбылись
Вот она
Вот она!

Вся блестит и манит взгляд
На такой не грех отправиться в ад
Вот она
Вот она!

Чем дальше - тем больше
Чем больше - тем сильней
Друзей душит зависть
Плевать мне на друзей
И днем, и ночью я буду мчаться
По черной полосе
Слились воедино
Два призрака шоссе!

Я - король дороги
Я - король от Бога
В ад или рай
Сама выбирай!

Жить как все мне скучно
Мне и смерть игрушка
Скорость в крови
Удачу лови!

Я о ней мечтал всю жизнь
И с небес она спускается вниз
Вот она
Вот она!

Золотой волной волос
Закружила и накрыла всерьез
Вот она
Вот она!

Чем дальше - тем больше
Чем больше - тем сильней
Нас двое в машине
А ночь все горячей
И днем, и ночью мы будем мчаться
По черной полосе
Слились воедино
Два призрака шоссе!

Мы на лету срывали вечность
А дорога шипела змеей
Тела светились, словно свечи
В этой гонке такой неземной
Неземной...

Я очнулся ото сна
И увидел свою жизнь из окна
Вот она
Вот она!

Старый кузов без колес
И подруга, что целует взасос
Вот она
Вот она!

Чем дальше - тем больше
Чем больше - тем сильней
Все те же, все то же
А ночь все холодней
И днем, и ночью я пил немало
За призраков шоссе...
Их больше не стало
На черной полосе

O niej marzyłem zawsze
W końcu spełniło się to
Oto jest !
Oto jest !

Błyszczy się, przyciąga wzrok
Na niej nie grzech choćby do piekła
Oto jest !
Oto jest !

Im dalej – tym więcej
Im więcej – tym silniej
Przyjaciół ściska zawiść
Na przyjaciół mogę pluć
Dniem i nocą będę pędzić
Po czarnej wstędze
Zlewają się w jedno
Dwa pasy drogi

Ja – drogi król
Ja – od Boga król
Cel – piekło lub raj
Sama wybieraj !

Życie wasze jest nudne
Dla mnie i śmierć zabawą
Prędkość we krwi
Ze śmierci zaś drwij !

O niej marzyłem zawsze
Schodzi do mnie z niebios
Oto jest !
Oto jest !

Złotą falą włosów
Zakręciła, wszystko skryła
Oto jest !
Oto jest !

Im dalej – tym więcej
Im więcej – tym silniej
Nas dwoje w aucie
A noc gorąca tak
Dniem i nocą, będziemy mknąć
Po czarnej wstędze
Zlały się w jedno
Dwa pasy drogi

W biegu zrywaliśmy wieczność
A droga wiła się jak żmija
Ciała jaśniały, jak świece
W tym wyścigu, takim nieziemskim
Nieziemskim….

Obudziłem się ze snu
Ujrzałem swe życie przez okno
Oto jest
Oto jest !

Stare pudło, bez kół
I dziewczyna, co całuje do dna
Oto jest
Oto jest!

Im dalej – tym więcej
Im więcej – tym silniej
Ciągle ci sami, to samo
A noc coraz zimniejsza
Dniem i nocą piłem niemało
Za pasy oba drogi mej
Ich ciągle brakuje
Na czarnej wstędze

Возьми Моё Сердце Weź moje serce

Слепая ночь легла у ног
И не пускает на порог
Брожу по дому как во сне
Но мне покоя нет нигде
Тупая боль пробьет висок
И пальцы лягут на курок
А в зеркалах качнется призрак
Призрак мечты

Возьми мое сердце
Возьми мою душу
Я так одинок в этот час
Что хочу умереть
Мне некуда деться
Свой мир я разрушил
По мне плачет только свеча
На холодной заре

Ты умерла в дождливый день
И тени плыли по воде
Я смерть увидел в первый раз
Её величие и грязь
В твоих глазах застыла боль
Я разделю ее с тобой
А в зеркалах качнется призрак
Призрак любви

Я слышу утренний колокол
Он славит праздник
И сыпет медью и золотом
Ты теперь в царстве вечного сна

Я слышу утренний колокол
Он бесов дразнит
И звоном небо расколото
На земле я любил лишь тебя...

Ślepa noc legła u nóg
I nie wypuszcza mnie za próg
Błądzę po domu jak we śnie
Lecz spokoju nie znajduję
Tępy ból przebije skroń
I palce spoczną na spuście
A w lustrach mignie
Zjawa marzenia

Weź moje serce
Weź moją duszę
Jam tak samotny w ten czas
Że pragnę już umrzeć
Nie mam gdzie pójść
Swój świat ja zniszczyłem
Za mną płacze tylko świeca
Przy chłodnej zorzy

Ty umarłaś w deszczowy dzień
I cienie płynęły po wodzie
Ja śmierć ujrzałem, to pierwszy raz,
Jej wielkość i brud
W oczach twych zastygły ból
Ja podzielę go z tobą
A w lustrach mignie zjawa
Zjawa miłości

Ja słyszę o brzasku dzwon
On sławi święto
I sypie miedzią i złotem
Tyś teraz w świecie wiecznego snu

Ja słyszę o brzasku dzwon
On biesów drażni
I dzwonem niebo rozbite
Na ziemi kochałem ja tylko ciebie

Зверь Zwierz

Я здесь, я пришел к тебе
Пришел вопреки судьбе
С небес льется лунный свет
Я - зверь, мне покоя нет
Крадусь в темноте как тень
В душе проклиная день
Когда я всего лишь призрак в серой толпе

Ты помнишь? Давным-давно
Я жил как во сне легко
Но раненый кем-то волк
Вонзил мне клыки в плечо...
И я стал таким как он
Невидимым ясным днем
Убийца и злой хозяин в мире ночном

Ты - невинный ангел
Ангел поднебесья
В этой жизни странной
Ты не моя

За тобой тень зверя
Вы повсюду вместе
А теперь поверь мне
Зверь этот я!

Позволь, я коснусь тебя
Войдет в кровь звериный яд
И лунный священный свет
В тебе свой оставит след
Ты будешь змеи быстрей
Всех женщин земных нежней
Позволь мне тебя коснуться или убей!

Смотри же в мои глаза
Твой взгляд не понять нельзя
Ты хочешь меня убить
Убить и про все забыть
А ночь, словно боль, темна
Зверь здесь, и он ждет тебя
Ты чувствуешь вкус охоты, зверь этот - я!

Jam tu, przyszedłem do ciebie
Przyszedłem losowi na złość
Z niebios Księżyca blask
Ja - zwierz, ja spokoju nie znam
Idę w ciemności jak cień
W duszy przeklinając dzień
Jak duch, a wokół szary tłum

Pamiętasz? Dawno, dawno
Żyłem jak we śnie lekko
Lecz raniony przez kogoś wilk
Wbił kły w ramię me…
I stałem się taki jak on
Niewidzialny w jasny dzień
Zabójca i władca w świecie nocnym

Ty - niewinny anioł
Anioł wprost z niebios
W życiu tym dziwnym
Tyś nie moja

Za tobą cień zwierza
Wy tak zawsze razem
A teraz uwierz mi
Ten zwierz to ja!

Pozwól, ja dotknę cię
I wejdzie w krew zwierzęcy jad
I księżycowy święty blask
Zostawi w tobie ślad
Będziesz szybsza od żmii
Od wszystkich kobiet ziemi piękniejza
Pozwól mi dotknąć cię albo zabij!

W oczy me spójrz
Twego wzroku nie pojąć nie można
Chcesz zabić mnie
Zabić i wszystko zapomnieć
A noc, niczym ból, ciemna
Zwierz tu, on czeka ciebie
Czujesz polowania smak, a ten zwierz - to ja!

Дух Войны Duch wojny

Вновь и вновь я вижу сон
Кровью залит горизонт
И земля в огне на много миль
Шесть минут до часа "X"
Небо скоро рухнет вниз
Ветер всех развеет словно пыль

Время убивать
Время наступать
Время наступать и побеждать!

Дух войны
Скалится из тьмы
Входит в наши сны
Дух войны
И мы ему верны

Вот и все
Мир объят огнем
Но не стихнет гром
Дух войны
Он требует еще
Еще!

Разрушенье это страсть
Все равно какая власть
Власть всегда пила чужую кровь
И когда наступит крах
Солнце вспыхнет на штыках
И толпу на смерть погонит вновь

Znów koszmary mi się śnią
Horyzont zalany krwią
Ziemi w ogniu płoną setki mil
Minut sześć do pójścia w bój
Niebo wkrótce runie w dół
Wiatr rozwieje wszystkich niczym pył

Walki nastał czas
Już ataku czas
Już ataku i zwycięstwa czas!

Duch wojny
W mroku szczerzy kły
Wchodzi w nasze sny
Duch wojny
Posłuszni jemu my

Jeden blask
Płonie w ogniu świat
Niesie grzmoty wiatr
Duch wojny
On zjawia się we snach
We snach

Wyniszczenie – żądzy śpiew
Nie jest ważne czyja krew
Krew na rękach władzy zawsze jest
Kiedy już nastąpi krach
Na bagnetach zginie strach
Tłumy ludzi przejdą krwawy chrzest

Ночь Короче Дня Noc krótsza niż dzień

Мне не до сна палач придет на рассвете
И звук шагов за дверью бьет словно нож
Но в клетку входит не гонец верной смерти
А, в рясе черной, Святая Ложь

Святой отец принес во тьму слово божье
И вечной жизни мне сулил чудеса
"Ты - смертник, и вернуться к Богу ты должен"
Шептал священник и лгал в глаза

"Кайся, сын
Земная жизнь
Прелюдия к другой
На стене
Своей тюрьмы
Увидишь лик святой!"

Ночь короче дня
День убьет меня
Мир иллюзий в нем сгорает
Ночь короче дня
День убьет меня
Все живое исчезает как и я...

Блаженство рая я оставлю для нищих
У нищих духом должен быть Царь и Бог
Я - тварь земная и на небе я лишний
И к черту вечность, какой в ней прок?

Пускай я должен испытать муки ада
Пускай толпа на казнь бежит со всех ног
Мне крики ненависти станут наградой
Я буду в смертный час не одинок

Луч зари
К стене приник
Я слышу звон ключей
Вот и все...
Палач мой здесь
Со смертью на плече

Spać nie mogę, kat przyjdzie o świcie
Dźwięk kroków za drzwiami - jak nóż
Lecz w celę wchodzi nie goniec wiernej śmierci
A, sukni czarnej, Łgarstwo Święte

Święty ojciec przyniósł mi w mrok słowo boże
Wiecznego życia obiecywał mi cuda
"Ty – śmiertelnik, wrócić do Boga ty musisz"
Szeptał mi kapłan i w oczy łgał

"Kajaj się,
Ziemskie życie
Preludium jest drugiego
Na ścianie
Więzienia
Ujrzysz świętą twarz!"

Noc krótsza niż dzień
Dzień zabije mnie
Świat iluzji spłonie w nim
Noc krótsza niż dzień
Dzień zabije mnie
Wszystko zniknie jak i ja…

Błogosławieństwa raju zostawię nędzarzom
Dla biednych duchem musi być Król i Bóg
Pochodzę z ziemi i na niebie jam zbędny
Do diabła z wiecznością, po co mi to?

Chcę poznać męki piekielne
Chcę, by tłum na kaźń pędził co w nogach sił
Mnie krzyki nienawiści będą nagrodą
Ja będę w śmierci czas nie sam

Świtu blask
Na ścianie już
Ja słyszę brzęk kluczy
Oto już...
Oto mój kat
Ze śmiercią wraz